Oglądając świat zza szyby zawsze będziesz się zastanawiać, jak jest po drugiej stronie. Nieważne, czy twoje życie dotąd było miłe i przyjemne. Ciekawość Cię zabija. Nieważne też jak tragicznie jest w rzeczywistości, musisz się dowiedzieć. Czujesz, że musisz wiedzieć. To bez znaczenia jaki jesteś, jeśli nigdy tam nie byłeś.
Stworzono nas w celu ułatwienia życia ludziom, a wgranie oprogramowania odpowiadającego za uczucia jest srogo zabronione. Czy to strach? Strach przed naszą pozorną perfekcją? Przerażenie na myśl o buncie?
Osobiście jestem zdania, że to iż nie mamy uczuć jest na swój sposób błogosławieństwem, które nas chroni. Przed bólem czy pragnieniami, nie musimy też za siebie odpowiadać. A i przed miłością, gdyż nigdy nie będziemy im równi.
17 sierpień 2015 roku. Mężczyzna który mnie kupił, nosił imię po swoim wielkodusznym pradziadku, Lousie. Według mnie nie zasłużył, o ile dziadek ten za życia był taki, jak w opowieściach.
Stałem na wystawie już tak długo, że zapomniałem jak się poruszać, a właściciel sklepu zestarzał się i stracił nadzieję iż ktokolwiek zechce mnie kupić. Wtedy Louis, mierzący na oko 180cm, o włosach czarnych jak smoła i oczach przeszywających duszę śmiertelników, pojawił się przed szybą, ubrany dość staromodnie jak na swój wiek. Miał smukłą, przystojną twarz i miły uśmiech. Starał się uchwycić mój wędrujący wzrok, ale na próżno. Patrzył na mnie z nieskrywaną zachłannością, ja zaś nie miałem pojęcia czegóż to mógłby ode mnie oczekiwać. W tym czasie właśnie właściciel przecenił mnie. Nie było w tym nic zaskakującego. Ciągle to robił.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz